Recenzja myszki A4TECH Bloody RT7

wpis w: Recenzje, Sprzęt | 0

Od trzech miesięcy używam bezprzewodowej myszki A4TECH RT7. To wystarczająco długi czas, aby napisać o tym, jak sprawuje się w codziennym użytkowaniu i czy jest warta swojej ceny. Zapraszam.

Ogólna charakterystyka

Od początku: myszka ta przeznaczona jest dla graczy komputerowych o czym świadczą parametry techniczne (rozdzielczość sensora 4000dpi, próbkowanie 500Hz), dodatkowe przyciski i stylistyka. Myszka ma czarny kolor i futurystyczną obudowę z przetłoczeniami oraz czerwonym podświetleniem. Dla mnie wygląda obciachowo, ale to nie ja jestem w grupie docelowej tego produktu – jestem za stary 🙁

Gryzoń komunikuje się z komputerem bezprzewodowo za pomocą małego (nano) odbiornika. Producent dodał do zestawu kabel USB ze stojakiem na odbiornik. Myszka zasilana jest wbudowanym akumulatorem, dzięki czemu jest lżejsza, niż urządzenia zasilane dwoma paluszkami AA. Redukuje to masę gryzonia, ale też skraca czas pracy na baterii.

Łącznie jest 9 przycisków oraz rolka, których funkcję można zamienić po przez oprogramowanie Bloody, do ściągnięcia ze strony producenta.

Jak już wspominałem, urządzenie kierowane jest do graczy, jednak sam gram rzadko. Co drugi weekend instaluję Battlefielda na dysku, pocinam po sieci i tyle. Na co dzień używam RT7 do pracy ze stronami na WordPressie oraz (rzadziej) w programie Blender. I głównie te sytuacje mają wpływ na moje odczucia i ocenę tego ssaka.

Warto sprostować, że urządzenie nie jest nowością na rynku – jest dostępne od 2015 roku.

Myszka A4TECH RT7 Terminator

Przyciski

Myszka ma 9 przycisków: lewy, prawy, środkowy (w rolce), na grzbiecie 4 dodatkowe i pod kciukiem dwa kolejne. Dwa przyciski na grzbiecie obsługiwane są za pomocą małej dźwigni, którą popycha się do przodu lub ciągnie do tyłu. Wbrew pozorom jest to dość wygodne. Domyślnie dźwignia służy do zmiany czułości sensora (do przodu zmniejsza, do siebie zwiększa), ale u siebie mam przeprogramowane te przyciski. Do przodu przełącza pomiędzy 800 a 1400dpi, a wychyleniu do tyłu przypisałem środkowy przycisk myszy. Trochę dziwnie, bo przecież jest przycisk w rolce, ale jest on bardzo twardy, przez co utrudnia mi pracę z Blenderem. Do tego przez 7 lat używałem myszek od Logitecha, w których rolki nie posiadały środkowego przycisku, a był on umiejscowiony właśnie na grzbiecie.

Pozostałe dwa przyciski z górnej części są niewygodne w obsłudze. Żeby je wcisnąć, trzeba podnieść dłoń, bo są mocno z tyłu. Nie jest to wielka wada, jeśli weźmie się pod uwagę, że domyślnie służą one do przełączania trybów pracy dla graczy i nie korzysta się z nich często.

Rolka działa poprawnie i świeci się na czerwono. Za to brakuje mi tu płynnego przewijania znanego z myszek Logitecha. Dla niewtajemniczonych: kółko w (niektórych) ich myszkach obraca się skokowo, czyli normalnie, ale po wciśnięciu zostaje ono odblokowane i można nim kręcić jak kółkiem resoraka. To bardzo przyspiesza przeglądanie stron czy dokumentów. I nie, środkowy przycisk myszy nie zastępuje tego ficzera. Nie zawsze działa tak jak należy, a czasem w ogóle nie działa (np. w programie Notepad++). Chociaż płynny scroll nie jest standardem, jego brak uważam za wadę. Kto raz używał, ten wie jak wygodny jest i wszystkie myszki powinny to mieć.

Screen z programu Bloody pokazujący, jak można zmienic funkcje przycisków myszki RT7.
Oprogramowanie Bloody pozwala przypisać różne funkcje do przycisków.

Wygoda

Jak dla mnie myszka jest trochę za duża. Mam małą dłoń, a do poruszania wskaźnikiem nie używam całej ręki, a jedynie nadgarstków. Nie jest to jednak wielkim problemem.

Środkowy przycisk w rolce jest zbyt twardy i musiałem tę funkcję przypisać do innego przycisku. Dwa ostatnie guziki na grzbiecie są nieosiągalne bez odrywania dłoni.

Jeżeli nie używałeś jeszcze bezprzewodowych myszek, musisz się liczyć z tym, że ta będzie dla Ciebie ciężka. To „zasługa” wbudowanej baterii, która skutecznie zwiększa masę. Ten problem dotyczy wszystkich bezprzewodowych, więc nie można go uznać za wadę. Zwłaszcza, że model RT7 i tak jest lżejszy od innych, które wymagają włożenia dwóch paluszków (baterii w sensie).

Lewy i prawy przycisk pokryte są gumą dla lepszej przyczepności. Minusem jest to, że przez pierwsze dwa tygodnie guma śmierdzi w całym pokoju, potem zapach słabnie (albo nos się przyzwyczaja). Przykleja się też do nich kurz, co nie jest estetyczne i co jakiś czas trzeba zeskrobywać paznokciem.

Myszka ma metalowe ślizgacze i gładko sunie po podkładce.

Większych zastrzeżeń nie mam i ogólnie myszka jest wygodna. Dla spokoju dodam, że jest przeznaczona dla osób praworęcznych.

Myszka komputerowa A4TECH RT7 Bloody.

Czułość sensora

Sensor myszki (optyczny) może działać z maksymalną rozdzielczością 4000dpi. To wręcz za dużo jak dla mnie i w oprogramowaniu zmniejszyłem ją do 1400. Jeżeli ktoś, tak jak ja, steruje myszką przesuwając nadgarstkiem, a nie całą dłonią, będzie zadowolony z czułości.

Domyślnie wihajster na grzbiecie myszki pozwala zwiększać i zmniejszać rozdzielczość. Sam przełączam się pomiędzy 800 a 1400dpi, ale domyślnie było tam 5 wartości (800, 1200, 1600, 2400, 3200). Skok rozdzielczości i to jakim przyciskiem się ją zmienia, ustawia się w oprogramowaniu Bloody.

Kolejną rzeczą jest częstotliwość raportowania, czyli ile razy w ciągu sekundy urządzenie wysyła informację o ruchu dłonią. Maksymalna szybkość to 500Hz, ale sam obniżyłem ją do 125Hz, żeby dłużej pracowała na baterii. Osobiście nie czuję różnicy w działaniu, nawet podczas gry w Battlefielda. Ale może jestem NOOBem i się nie znam. A może powinienem odpalić coś bardziej dynamicznego jak nowy Unreal Tournament albo Team Fortress 2?

W każdym razie w grze nie czuję żadnych opóźnień, kamera przesuwa się razem z moją dłonią, co nie jest takie oczywiste dla myszek bez smyczy.

Oprogramowanie pozwala skalibrować sensor, aby dostosować go do powierzchni, na której pracuje. Działa to całkiem nieźle, ale trzeba uczciwie powiedzieć, że mam problemy, kiedy szczurek leży na papierze, albo na prześcieradle. Sensor pracuje dobrze na tej powierzchni, nad którą został skalibrowany (np. podkładką), a na innych może gorzej. To nie znaczy, że po skalibrowaniu nad podkładką już nie da się jeździć po blacie biurka. Da się bez problemów, ale czuć, że coś jest inaczej. Za to na papierze wariuje (ale na upartego można dostosować sensor do papieru).

Screen z oprogramowania Bloody pokazujący ustawienia sensora optycznego.

Łączność radiowa

Ogólnie nie miałem większych problemów z łącznością. Myszka powinna być w zasięgu wzroku odbiornika, ale nawet jeżeli oglądam film z kanapy i gryzoń jest oddalony, a dodatkowo zasłonięty blatem biurka, sygnał dociera bez zakłóceń.

Za to co parę godzin myszka zawiesza się na, dosłownie, sekundę. Nie jest to częste, ale w niektórych sytuacjach potrafi zirytować, zwłaszcza podczas gry. W internecie często powtarza się ten problem w opiniach i chyba dotyczy to wszystkich egzemplarzy.

Warto jeszcze dodać, że oprogramowanie pozwala zmienić kanał radiowy, którym mysz się komunikuje. Kiedy np. sygnał Wi-Fi zakłóca pracę szczurka, można zmienić kanał i sprawdzić, czy na nowym nie ma zakłóceń. Jeśli dobrze pamiętam, sam tego musiałem użyć zaraz po zakupie i teraz jest OK. Oprogramowanie pozwala jeszcze wzmocnić siłę sygnału, zsynchronizować odbiornik z myszą i coś-tam-jeszcze zrobić, ale konia z rzędem temu, kto zrozumie to tłumaczenie:

Screen pokazujący kiepskie tłumaczenie oprogramowania Bloody.
„Ten opatentowany wynalazek odcięcia wskaźnika odpowiedzi raportu nie może się zsynchronizować z powodu utraty danych pomiędzy hostem i myszą bezprzewodową lub nastąpił nowy problem. Gwarancja czułości i zera opóźnienia.” – Google Translate płakało jak tłumaczyło. Takich kwiatków jest pełno.

 

Przy okazji: zmiany zapisują się nie w komputerze, ale w samej myszce. Można ją przenosić między komputerami bez utraty ustawień. Na spodzie wynalazku jest wnęka przeznaczona na transport odbiornika.

Bateria

Jak już wspominałem, akumulator wbudowany w myszkę ma nie tylko mniejszą masę od dwóch paluszków AA, ale też pojemność. Dużo mniejszą. Na „maksymalnych ustawieniach” mysz pracuje max 2 dni, potem trzeba podpiąć kabelek i ładować. Mi udało się wydłużyć pracę na baterii do 5-6 dni poprzez zmniejszenie częstotliwości z 500 do 125Hz oraz zmniejszenie jasności ledów. Nie wyłączyłem ich całkowicie, bo pozwalają szybko odnaleźć gryzonia w ciemności.

Samo ładowanie do pełna zajmuje około dwóch godzin. Można je wykonać, kiedy komputer jest uśpiony lub wyłączony (ale podpięty do sieci). Można też ładować w trakcie pracy, jeżeli kabel nie będzie przeszkadzać. Tu warto dodać, że wtyczka to micro USB i po naładowaniu szczurka, można ją podpiąć do smartphone’a (ale działa tylko ładowanie, bez przesyłu danych, przynajmniej u mnie). Podczas ładowania mysz cały czas komunikuje się poprzez nano odbiornik, a nie drucik.

Niski poziom baterii jest sygnalizowany przez miganie diody. Znajduje się ona w niefortunnym miejscu, z tyłu myszki, przez co jest ciągle zasłonięta dłonią. Zdarzyło mi się parę razy nie zauważyć sygnału i wyczerpać baterię do zera.

Oprogramowanie pozwala ustalić, kiedy sygnalizować niski stan akumulatora np. na 20%. Można w nim też sprawdzić aktualny stan naładowania, ustawić po jakim czasie bez aktywności uśpić myszkę i jak ją wybudzić (poruszeniem czy kliknięciem).

Trochę irytuje mnie brak przycisku zasilania – gryzoń wyłączany (usypiany) jest automatycznie po wyłączeniu/uśpieniu komputera lub bezczynności, ale nie można go wyłączyć samemu, kiedy np. idzie się do kuchni.

Dodatki dla graczy

Jak wspominałem, myszka jest przeznaczona dla graczy, czego rezultatem jest nie tylko duża czułość, niskie opóźnienie sygnału, ale również możliwość oszukiwania. Tak, dobrze przeczytałeś, myszka pozwala (za opłatą) włączyć funkcje, które np. niwelują odrzut karabinu podczas strzelania długimi seriami. Osobiście nie sprawdzałem jak to działa, dlatego daję link do filmów na Youtubie:

Jeżeli filmy zainteresowały Cię i postanowisz skorzystać z tego oszustwa w mulitplayerze, życzę Ci tak wielkiego chuja w dupie, żeby wyszedł ustami wybijając zęby przy okazji.

Co w pudełku

Logo BloodyW pudełku oprócz samej myszy znalazły się:

  • kabel USB zakończony podstawką dla odbiornika
  • krótki kabel micro USB do ładowania
  • instrukcja
  • 2 naklejki z rąsią

Zdjęcia pudełka nie wrzucam, bo kurier je zmasakrował.

Podsumowanie

A4TECH TR7 ma swoje wady, ale nie wpływają mocno na codzienne użytkowanie. Krótki czas pracy na baterii, twardy środkowy przycisk, brak płynnego scrolla, robione na odpierdol tłumaczenie oprogramowania Bloody nie przyćmiewają moich pozytywnych odczuć z trzech miesięcy użytkowania. To udana konstrukcja, która jest wygodna do codziennych czynności, pracy i grania. Z czystym sumieniem mogę ją polecić każdemu, kto nie jest maniakalnym graczem. Maniacy muszą poszukać opinii innych maniaków. Wadą dla części czytelników może być cena (około 140zł), choć jeśli porówna się ją do innych gamingowych konstrukcji lub bezprzewodowych myszek Logitecha, jest bardzo przyzwoita.

8/10

Zostaw Komentarz