Jak zacząć pracować, kiedy tak bardzo się nie chce?

Leniwy pies na dywanie.Pewnie znasz to z autopsji: musisz napisać pracę magisterską, przygotować prezentację, nauczyć się na sprawdzian? Zajęcie nudne, trudne, żmudne, dlatego odkładane „na jutro”, a z każdym dniem opór przed zrobieniem tego rośnie. Kiedy już siedzisz przed komputerem i masz zacząć tyrać, okazuje się, że w domu jest brudno i trzeba cały wysprzątać. No, ale wieczorem, kiedy już wiesz jak mało masz czasu i zabierasz się na poważnie za zadanie, robisz sobie 5 minut rozgrzewki na Facebooku, a po kilku godzinach oglądania śmiesznych kotów stwierdzasz, że dzisiaj już nic nie zrobisz i kończysz.

Masz tak? Bo ja też tak mam, ale ostatnio udaje mi się z tym wygrywać.

Przyczyny oporu

Na początku musisz zrozumieć, skąd się bierze opór przed zadaniem. Bierze się z obaw, że nie wykonamy zadania w ogóle lub będzie źle wykonane. Bierze się też z tego, że właściwie nie wiemy, jak je wykonać. Oprócz swoich przyczyn, opór ma też upierdliwą właściwość – narasta wraz z czasem. Zazwyczaj kończy się to tym, że robimy coś na ostatnią chwilę, albo zawalamy sprawę. Przy czym robienie czegoś na ostatnią chwilę jest tylko trochę mniej złe niż niezrobienie czegoś. Jest okupione silnym stresem, a końcowy efekt jest słaby.

Więc robota stoi w miejscu od kilku dni i aż skręca Cię na myśl o jej rozpoczęciu, co robić?

Zbliżenie na stół, na nim kawa, pusta kartka z długopisem i jarzębina.

Planowanie

Na początek wyłącz komputer, odejdź od biurka, weź coś do pisania i usiądź tam, gdzie Ci wygodnie. Musisz rozjaśnić sobie, co chcesz zrobić, czego potrzebujesz, od czego zacząć i co będzie przeszkadzać.

Nic tak nie przeszkadza w robocie, jak kłębiące się myśli. Spisz wszystkie problemy i rzeczy do załatwienia, które nie są związane z aktualnym zadaniem, a które zaprzątają Twoją głowę. Zastanawiasz się, czy trzeba dokupić ziemniaków – napisz na kartce, że trzeba sprawdzić ile ich zostało. Szef miał napisać odpowiedź na maila, ale jeszcze tego nie zrobił – napisz, aby do niego zadzwonić. I zrób tak ze wszystkim: sprawa do załatwienia + pierwszy krok aby ją ruszyć. Niedokończone rzeczy nie zrobią Ci sieczki w głowie, jeżeli będziesz znać następny krok. Ważne jest też, aby mieć je zapisane w miejscu, które na pewno będziesz przeglądać.

Kiedy już wyrzucisz wszystko z głowy, czas wrócić do odwlekanego zadania. Musisz wiedzieć co i jak chcesz zrobić. Przypominasz sobie poprzednie zadania robione na ostatnią chwilę? Pewnie na początku robota szła niemrawo, a pod koniec nabierała prędkości. Zgaduje, że na początku brakowało jasnej wizji, jak ma wyglądać efekt końcowy i dopiero w trakcie zaczęła się ona krystalizować. Nie będziesz mieć motywacji do pracy, jeżeli nie określisz celu i drogi, która do niego prowadzi.

Jeżeli musisz napisać pracę dyplomową, zapisz o czym ma być, jakie informacje ma zawierać, ile ma mieć stron, do jakich wniosków ma prowadzić. Jeżeli to roczny raport ze sprzedaży, to znowu: jakie informacje zestawić ze sobą, jakie są wnioski, czego szef wymaga od raportu. Określ co musi zawierać praca, aby uznać ją za wykonaną.

Przypomnij sobie, na kiedy ma być gotowa i oszacuj, jak dużo czasu będziesz mieć na nią każdego poszczególnego dnia. Czy wyjazdy lub inne zadania nie będą Cię blokować.

Kiedy masz już wymogi, musisz ustalić czego potrzebujesz i skąd to weźmiesz. Jeżeli wiesz, że będziesz potrzebować rzeczy, których teraz nie masz, zapisz je na liście do zrobienia. Najlepiej niech ta lista będzie przeznaczona tylko dla tego jednego zadania.

Zanim przejdziesz dalej, wyznacz jedno KRÓTKIE i PROSTE zadanie do wykonania jako pierwsze. Do skończenia w 5 minut. Może to być wysłanie maila z prośbą o zeszłoroczny raport, może to być napisanie pierwszego akapitu, może to być utworzenie nowego pliku w arkuszu kalkulacyjnym i wklepanie jednej kolumny z danymi. Najważniejsze aby w ogóle zacząć. Opór maleje po rozpoczęciu pracy.

Rudy kot śpiący na deskach.

Motywacja

Pomyśl o korzyściach, jakie da wykonanie zadania. Może to być dyplom, może to być zapłata. Nawet jeżeli nienawidzisz swojej roboty, a szef to kawał dusigrosza, wciąż masz jakieś korzyści z pracy dla niego. Pomyśl o zapłaconych rachunkach, dzięki którym masz prąd i ciepłą wodę. Pomyśl o drobiazgach takich jak czekolada, którą kupisz za pieniądze zarobione w nudnej robocie. Nawet najdebilniejsza praca ma sens, jeżeli za nią płacą.

A teraz pomyśl o negatywnych konsekwencjach niewykonania roboty na czas. Opieprz od szefa, brak premii, większy nadzór nad Tobą, nadrabianie zaległości po godzinach. A jeżeli się uczysz to może złe oceny, ucięte kieszonkowe, wysłuchiwanie tyrady rodziców, oblanie semestru. Strach nie jest złą motywacją.

Tylko czasem bywa paraliżujący. Mi zawsze pomaga wyobrażenie sobie, co się stanie po momencie kulminacyjnym, jak sobie poradzę z konsekwencjami zawalenia sprawy. Jeżeli dostanę po premii, to jak poradzę sobie z wydatkami. Czego nie kupię, od kogo będę mógł pożyczyć pieniądze. Co w następnym miesiącu. Jeżeli obleję semestr, to czy można go poprawić, od czego zacząć naukę? Itd. Mając świadomość, że niewywiązanie się ze zobowiązań nie będzie końcem świata oraz mając plan-B, stres jest mniejszy i nie paraliżuje.

Przeszkody

Wiesz już co masz zrobić, wiesz jak to zrobić, wiesz czego potrzebujesz, wiesz od czego zacząć. Masz świadomość, co będziesz mieć z wykonanej pracy i co się stanie, jak jej nie wykonasz. Warto jeszcze przewidzieć, na jakie przeszkody trafisz. Wypisz wszystko co przyjdzie Ci do głowy: hałas, współpracownik/współlokator wpadający na ploteczki, telefony, zmęczenie, leniwy kolega, który będzie zwlekał z przesłaniem potrzebnych danych. A potem zapisz przy każdym problemie, jak go rozwiążesz lub obejdziesz.

Mnie zawsze rozprasza Internet. Często bezwiednie i odruchowo włączam przeglądarkę i wchodzę na wykop.pl. Takie generatory treści mają to do siebie, że wchodzisz na 5 minut, a wychodzisz po godzinie. Radzę sobie w ten sposób, że wyciągam kartę Wi-Fi z komputera. Nie ma Internetu, nie ma bezmyślnego łażenia po stronach.

Widok z góry na biurko, komputer i pracownika.

Działanie

Myśląc o zadaniu wyobrażasz sobie siebie ślęczącego w nocy nad klawiaturą, garbatego i pośród pustych kubków po kawie? A gdyby zadanie zajęło tylko chwilę, dalej byłoby straszne?

Weź telefon i ustaw minutnik na 5 (dosłownie pięć!) minut. Tyle powinno wystarczyć na wykonanie pierwszej „misji”. Potem zrób pięć minut przerwy i znowu pięć minut pracy. Gwarantuję, że po zrobieniu pierwszego kroku opór zmaleje. Do tego stopnia, że zaczniesz wydłużać czas pracy do 10, 20, 40 minut. Odradzam więcej, lepiej zrób przerwę zanim poczujesz zmęczenie. Wbrew pozorom tak jest wydajniej.

I jeszcze jedno, albo dwa. Nie bądź perfekcyjny, na początku można pozwolić sobie na trochę niechlujstwa, potem się poprawi (no, może nie przy wprowadzaniu danych). Jeżeli piszesz pracę magisterską, nie przejmuj się ortografią i gramatyką – potem i tak 100 razy będziesz ją czytać od deski do deski, więc poprawisz przy okazji.

Skup się też na tym, co jest w Twojej mocy. Podczas pisania raportu nie wyobrażaj sobie, że szef Cię pochwali. Równie dobrze może Cię opierdolić 😉 Reakcje innych to jest coś, nad czym nie masz kontroli. Możesz idealnie wykonać swoją pracę, ale co z tego, jak przełożony ma zły dzień? Określ czym charakteryzuje się dobry raport i na tym się skup, a nie na tym, co jest poza kontrolą.

Podsumowując:

  • Spisz wszystko co zaprząta głowę, a nie ma związku z aktualnym zadaniem. Najlepiej w formie krótkich zadań.
  • Spisz, czym się będzie charakteryzować dobrze wykonana praca.
  • Spisz, czego potrzebujesz do działania.
  • Wybierz możliwie najprostszą czynność, która popchnie zadanie do przodu.
  • Pomyśl o korzyściach, jakie da wykonanie pracy.
  • Pomyśl o przykrych konsekwencjach niewykonania pracy.
  • Pomyśl o przeszkodach i o tym, jak sobie z nimi poradzisz.
  • Ustaw minutnik na 5 minut i zacznij od czegoś prostego, aby przechytrzyć opór.
  • Unikaj perfekcji i skup się na tym, co kontrolujesz.

Zostaw Komentarz